Zbliża się rozwodowe tsunami

Przez Polskę przetoczy się fala rozwodów. Do tych odłożonych wiosną ubiegłego roku z powodu lockdownu, dochodzą teraz rozstania z powodu życia „w zamknięciu” w czasach pandemii. Kancelarie adwokackie od stycznia notują wzrost liczby spraw rozwodowych. W tym roku może ich być nawet dwa razy więcej.

Pandemia łamie rodziny

Pandemia okazała się zbyt trudnym egzaminem dla wielu polskich rodzin. Lęk przed chorobą, napięcia spowodowane strachem przed utratą pracy, ucieczki w alkohol czy narkotyki, w końcu wspólnie zamknięcie w czterech ścianach z powodu delegacji do pracy w domach – to wszystko w wielu rodzinach zrodziło konflikty, awantury, kłótnie, zdrady, a finalnie jedno lub obustronną decyzję o przerwaniu związku. Ale to nie wszystko. Wzbierającą falę powiększą rozwody, które wiosną 2020 roku małżonkowie odłożyli z konieczności, z powodu obostrzeń epidemicznych, szoku wywołanego nowym zagrożeniem. Teraz – gdy pandemia społecznie „okrzepła”, wszyscy się z nią nieco oswoiliśmy („to nie koniec świata”) i sądy pracują sprawniej – poróżnieni już przed pandemią małżonkowie wrócili do realizacji swoich planów. I po Nowym Roku zaczęli licznie, jak nigdy dotąd, odwiedzać adwokatów, aby rozpocząć nowe życie, już bez „drugiej połowy”.

Można się było tego spodziewać

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w ubiegłym roku liczba rozwodów spadła nagle do 51 tysięcy, czyli do poziomu sprzed 16 lat[1]. W porównaniu z rokiem 2019 było ich o 38 tysięcy mniej! Jak się okazuje, nie był to bynajmniej efekt nieoczekiwanego wzmocnienia więzi rodzinnych, a raczej bomba z opóźnionym zapłonem, skutek lockdownu i ograniczeń w pracach sądów. Decyzję o rozwodzie trzeba było odłożyć, więc odkładano, ale z niej nie rezygnowano. Z czasem, do tych „zdecydowanych” już w 2019 roku, w 2020 dołączali „rozczarowani”, którym na przykład długie okresy wspólnego przebywania w domu uświadomiły, że małżeństwo z wybranym partnerem było błędem i chcą je przerwać. Są dziś małżonkowie tak skłóceni, że od twardego lockdownu komunikują się ze sobą lakonicznie i w dodatku wyłącznie poprzez internetowe komunikatory, choć żyją razem w jednym mieszkaniu, na kilkudziesięciu metrach kwadratowych!

Co jeszcze wskazywało na falę rozwodów w Polsce? Niepokojące dane napływające z całej Europy: na przykład już w maju, po zawieszeniu stanu wyjątkowego w Portugalii, liczba złożonych pozwów rozwodowych wzrosła nagle pięciokrotnie. A jeśli stosunek Polaków i reszty Europy do rozwodów różni się nieznacznie, to dlaczego u nas miałoby być inaczej?

Dlaczego chcemy się rozstawać?

W 2020 roku wszystko było inne, powody rozwodów także. Przed pandemią GUS wskazywał trzy najważniejsze przyczyny: zdradę – 14 proc., niezgodność charakterów – 13 proc., nadużywanie alkoholu – 12 proc. W tym roku wszystkie trzy mogą być skumulowane pod wspólnym mianownikiem: COVID-19, który w wielu zgodnych dotąd stadłach okazał się katalizatorem wymienionych problemów. Do tego dodać należy, że rozkład związku przyspieszył… Internet, oferujący rozładowanie napięć i frustracji łatwym dotarciem do portali randkowych lub stron dla dorosłych. Paradoksalnie nie pomaga niepewność finansowa wywołana epidemią – bywa powodem częstych kłótni i rozstań. Wyniki badania przeprowadzonego w listopadzie ub.r. na zlecenie Związku Banków Polskich przez pracownię Pollster wskazują, że u blisko 40 proc. Polaków sytuacja finansowa w ciągu ostatnich
3. miesięcy pogorszyła się[2]. To także nie pomaga w zacieśnianiu więzów rodzinnych.

Rozwód jak terapia

Rozwodowy hamulec puścił więc z początkiem 2021 roku. – Mam dwa razy więcej klientów, którzy przychodzą do kancelarii po to, aby przeprowadzić rozwód – mówi adwokat Stanisław Zawadowski z Kancelarii Adwokackiej „OBLIGO” w Łodzi. – Wielu z nich jest sfrustrowanych i zdeterminowanych, w wielu wypadkach rozkład pożycia wydaje się bezsporny, choć czasowo płytki, zbiegający się z pandemią. Rodzinom nie pomaga wciąż mało akceptowana, źle widziana przez Polaków możliwość skorzystania z pomocy psychologicznej. Wciąż uważamy, że porada, czy mediacja psychologa to wstyd, skazanie na społeczny ostracyzm. Toteż choć rozwód oznacza traumę i rodzinną tragedię, zamiast kozetki w gabinecie psychologa, klienci wybierają od razu fotel w kancelarii adwokackiej. Nie wspomnę już o tym, że poza społecznym aspektem rozwodów, niebawem rozwody staną się też wyzwaniem dla polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Trudno na bieżąco oszacować, o ile w 2021 roku wzrośnie liczba rozwodów. Z pewnością oficjalne dane poznamy dzięki GUS za kilkanaście miesięcy. Jedno jest pewne: liczba rozstań z powodu COVID-19 będzie znacznie większa od oficjalnych statystyk, ponieważ w Polsce nikt nie liczy rozpadu nieformalnych związków partnerskich.

 

[1] Źródło: https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C807144%2Cmalzenstwa-i-rozwody-w-polsce-w-latach-2000-2020.html

[2] Źródło: https://www.zbp.pl/getmedia/5435c3c1-7272-4370-a05f-fbaa8d40f5b2/Raport-Swiateczny-portfel-Polakow-ZBP-2020_lekki

Strona którą odwiedzasz korzysta z plików cookies. Ustawienia dotyczące tych plików można zmienić w opcjach przeglądarki używanej do przeglądania Internetu.